Reklama

Reklama

Reklama video

Za nami finał karcianego turnieju „Kozła” w Sławatyczach (film) (galeria)

Gra w "Kozła" to wyjątkowa rozgrywka karciana. Wyjątkowa, bo rozgrywana lokalnie, w gminie Sławatycze, a jej zasady przekazywane są z pokolenia na pokolenie. W tym roku do turnieju "Kozła" zgłosiło się 17 dwuosobowych drużyn, rozegrano 136 spotkań, a 25 lutego odbył się wielki finał, w którym zwycięzców uhonorowano nagrodami.

Turniej „Kozła” to rozgrywki w lokalną karcianą grę, która od lat ma wielu amatorów. Przekazywana jest na terenie gminy Sławatycze z pokolenia na pokolenie. Polega na braniu lew, przy stoliku zasiadają cztery osoby, w tym dwie dwuosobowe drużyny, partnerzy znajdują się naprzeciw siebie. Celem jest wygrywanie lew zawierających cenne karty, jednocześnie strategicznie zarządzając swoją ręką. W konfiguracji standardowa talia 36 kart, bez 2-5. Każdy gracz dostaje 9 kart, pozostałe tworzą stos dobierania. Do stałych figur atutowych należą walety, które są stałe w każdej rozgrywce i są ważniejsze niż obierany kolor atutowy. Ważność kart to w kolejności: walet trefl, pik, kier i karo. Najstarsi wspominają, choć i bez całkowitej pewności, że gra może sięgać wojennych zawieruch, ale prawdopodobnie bywała modyfikowana, a dziś trudno orzec, kto i kiedy był jej pomysłodawcą.

W tym roku turniej oparł się o 136 spotkań 17 dwuosobowych drużyn, podczas których zastosowano schemat rozgrywek „każdy z każdym”.

Więcej o samych rozgrywkach:
Sławatycki „Turniej Kozła” już rozpoczęty! (film) <<==>> LINK

25 lutego w Gminnym Ośrodku Kultury w Sławatyczach odbył się wielki finał, podczas którego puchary i nagrody wręczył zwycięzcom wójt Arkadiusz Misztal.

Zwycięskie drużyny:

I miejsce Artur Kadłubowski i Krzysztof Jarmoszewicz
II miejsce Tomasz Struk i Marian Hałaszuk
III miejsce Paweł Tymoszuk i Krystian Łuszczewski

Zwycięzcy rozegrali 16 meczy, w 12 odnieśli zwycięstwo, przegrali tylko 4. Finalnie zdobyli 24 punkty, wyprzedzając drużynę z drugiego miejsca na podium o 2 punkty. Obaj panowie jako drużyna po raz pierwszy wystartowali już w siódmej klasie, 40 lat temu. 

Gramy głównie w sezonie zimowym, ale i w ciągu roku udaje się zagrać kilka razy. Żeby grać w „Kozła” to trzeba się najpierw przestawić na to, że inne karty są największe, czyli na tzw. walety treflowe, które są najstarsze. Kiedy jest równa gra, to wygrywają niuanse, nawet czasami dziwne wyjście. Ważne jest czytanie gry z tego, co leży na stole – stwierdził Krzysztof Jarmoszewicz (na zdjęciu poniżej – pierwszy od prawej). – Jak w każdej grze, trzeba pamiętać wszystkie karty, które poszły. To podstawa. Trzeba bardzo uważać na to, co kładzie twój partner, tak samo inni – dodał Artur Kadłubowski (na zdjęciu pierwszy od lewej).

Obaj panowie zgodnie przyznają, że ta gra to nie tylko przyjemność i miło spędzony czas, ale również wspomaga pamięć i koncentrację.

A tak prezentowały się szczegółowe wyniki 17 drużyn:

Wśród uczestników tegorocznego turnieju przeważali panowie, ale znalazły się również dwie panie, mieszkanki Krzywowólki: Beata Woszkiel, która tworząc drużynę z Henrykiem Onieszczukiem uplasowała się na miejscu 7, a także Agnieszka Wołosiuk, która wraz z partnerem z drużyny Pawłem Kusznerukiem zdobyła miejsce 8.

Obie zawodniczki z pasją grają w „Kozła”, przyznając, że znajdują na to czas głównie zimą. 

Grać nauczył mnie mój tata, więc idzie to z pokolenia na pokolenie. Później grałam już z sąsiadką non stop, wieczory były w „Koziołka” – wspominała Agnieszka Wołosiuk (na zdjęciu poniżej po lewej), wskazując na Beatę Woszkiel. W turnieju wystartowały w drużynach przeciwnych, ale w planie na przyszłość, jak zdradziła nasza rozmówczyni, jest połączenie sił i stworzenie jednego teamu. – Mamy świetlicę w Krzywowólce, mamy plan, że założymy drużynę i zagramy wspólnie za rok.

Jak się okazuje, paniom sama nauka gry nie sprawiła trudności, opanowały zasady, ale… wyzwaniem jest umiejętność mrugania!

Nie umiemy mrugać. Byłam tu od początku do końca i zauważyłam, że zawodnicy mrugają, choć to niedozwolone. Człowiek się trochę wtedy myli – zauważyła Agnieszka Wołosiuk. – Dla mnie to bardziej gra umysłowa, pamięciowa. Trzeba liczyć, trzeba pamiętać, jakie karty już poszły, wszystko w tej grze jest ważne – dodała Beata Woszkiel (na zdjęciu po prawej).

Z całą pewnością można stwierdzić, że turniej „Kozła” to jeden z wyjątkowych elementów wyróżniających, tak jak i „Brodacze”, gminę Sławatycze nie tylko w powiecie czy i regionie, ale i całej Polsce.

Galeria zdjęć – poniżej.

_____
materiał: Radio Biper Gmina Sławatycze
zdjęcia: Gwalbert Krzewicki
film: Mariusz Maksymiuk / Bartek Sawa Sawicki
opracowanie: Anna Ostapiuk

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Udostępnij
Wyślij tweeta
Wyślij e-mailem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czytaj więcej o:

Reklama

Reklama

Zobacz więcej z tych samych kategorii

Reklama